sobota, 12 listopada 2011

S&P500 - hossa?

Dzisiaj postanowiłem się bliżej przyjrzeć indeksowi S&P500. Czy aby na pewno jest tak czarno jak mówią media? Wiadomo, ze jak za dużo się o czymś mówi to trzeba to zweryfikować. Więc po pierwsze postanowiłem się odciąć od wszelkich informacji, nie zaglądać na fora, nie czytać innych opinii tylko patrzeć na wykres tak długo aż coś wypatrzę. I oto poniżej są efekty tej analizy.
S&P500 - wykres miesięczny

Ostatni miesiąc na powyższym wykresie to formacja objęcia hossy, która na razie znajduje potwierdzenie w świecy listopadowej. Patrząc na ten wykres można wyciągnąć wniosek, że indeks był ostatnio jedynie w korekcie długoterminowej hossy. Objęcie hossy wystąpiło także w sierpniu 2010 i wzrost trwał przez następnie 10 miesięcy. Schodzimy poziom niżej i patrzymy na wykres tygodniowy.

S&P500 - układ tygodniowy
Widać kanał wzrostowy, w którym porusza się indeks S&P500. Widać linię oporu (zielona), która ostatnio została pokonana i powinna zostać wsparciem. Powiększmy sobie ten fragment i zobaczmy co tam widać.
S&P500 - układ tygodniowy

Według wykresu, najbliższy tydzień może być dość ważny. Będą działały dwie przeciwne siły: opór (czerwona linia), który zadziałał w tamtym tygodniu oraz wsparcie (zielona), działalność z tego tygodnia. Jeśli wsparcie będzie działało dobrze to wartość indeksu zacznie poruszać się w kierunku górnej linii kanału. Jeśli opór okaże się silniejeszy i wsparcie padnie to powędrujemy w kierunku 1150 pkt.  A wykres dzienny?
S&P500 -układ dzienny
 Na tym wykresie także widać długoterminowy trend wzrostowy. Po okresie pobytu pod linią wyznaczającą długoterminowe wsparcie (od sierpnia), wartość indeksu znowu os wczoraj jest powyżej tej linii. Według mnie oznacza to powrót do dotychczasowego trendu wzrostowego.
S&P500 - układ dzienny
Negatywny wydźwięk ostatniej dużej, czarnej świecy został zanegowany wczoraj. Jeśli tylko w poniedziałek zanotujemy wzrost to będzie on potwierdzał przyjęty kierunek. Zakładam, że okolice oporu 1285 zostaną w tym tygodniu pokonane. Wzrosty w USA mogą się przyczynić do wzrostów w Europie mimo Grecji, Włoch i innych niespodzianek serwowanych przez media. Wydaje się, że wielcy już dokonali wystarczających akumulacji i nasz rynek czeka już tylko na sygnał startowy.