czwartek, 17 listopada 2011

Budżet do przeglądu






Ze względu na fakt zablokowania z dniem 30 listopada 2011r. przez mBank możliwości transferu pieniędzy z kart kredytowym na rachunek ROR zmuszony jestem do dokładnego zweryfikowania budżetu domowego. Brak możliwości uzupełniania posiadanego przeze mnie debetu środkami pochodzącymi z karty kredytowej oznacza dla mnie duże spowolnienie w spłacie zobowiązań oraz ponoszenie kosztów związanych debetem. Pieniądze przeznaczane na spłatę debetu będą przeznaczone od przyszłego miesiąca na pokrycie odsetek od salda ujemnego, a przecież jeszcze trzeba spłacać ten debet. Aby nie popaść w kłopoty należy szybko zweryfikować budżet domowy i opracować rozwiązanie, które pozwoli wybrnąć z aktualnej sytuacji.

W obecnej chwili przychodzą mi trzy rozwiązania do głowy:
  1. optymalizacja budżetu domowego,
  2. zaciągnięcie kredytu na cel dowolny,
  3. zwiększenie kredytu hipotecznego. 
Na pierwszy rzut oczywiście idzie optymalizacja budżetu (ad 1). Operacja ta pozwoli odpowiedzieć na pytanie jak i do kiedy jestem w stanie spłacić dług. Jeśli okaże się, że czas spłaty debetu jest bardzo długi lub co gorsze jeśli okaże się, że zobowiązania będą się zwiększać trzeba będzie przeanalizować pozostałe dwa rozwiązania.
Rozwiązanie nr 2 ma sens oczywiście jedynie w przypadku gdy oprocentowanie kredytu będzie niższe niż oprocentowanie linii kredytowej, co raczej nie powinno stanowić problemu. Oczywiście istotnym jest tez czas spłaty a co za tym idzie wysokość rat.
Najłatwiejszym rozwiązaniem jest rozwiązanie trzecie polegające na zwiększeniu posiadanego przeze mnie kredytu hipotecznego, zaciągniętego na poczet kupna mieszkania, o kwotę potrzebną na spłatę debetu. Rozwiązanie to nie jest najlepsze ponieważ oznacza znaczne zwiększenie oprocentowania kredytu hipotecznego co przy spłacie przez najbliższe 25 lat przekłada się na duże kwoty. Rozwiązanie to traktuję jako ostateczność. Niestety bank, w którym mam podpisaną umowę na kredyt hipoteczny nie dopuszcza drugiego kredytu hipotecznego na inną kwotę i czas spłaty. Dopuszczalne jest tylko zwiększenie wartości kredytu hipotecznego już posiadanego. A to jest niekorzystne ponieważ wzrasta znacznie oprocentowanie takiego kredytu, poza tym nawet jeśli spłaciłbym szybko kwotę równą aktualnemu debetowi to i tak oprocentowanie pozostanie podwyższone. Zmiana banku także odpada ponieważ kredyt jest denominowany we frankach szwajcarskich. Spłat kredytu aktualnie oznaczałaby zatwierdzenie kredytu przeliczonego na złotówki po aktualnym kursie, który jak wiadomo nie jest zbyt korzystny.
Oczywiście możecie powiedzieć, że nawarzyłem piwa to powinienem go teraz wypić. Tak to prawda, ale...
No właśnie, ale saldo ujemne moich finansów powstało, że tak powiem świadomie. Dokładnie rok temu rozpatrywałem wszystkie możliwe rozwiązania, które pozwoliłyby jak najtańszym kosztem zadłużyć się na kwotę 30 000 zł. Obliczenia wykazały, że linia kredytowa na rachunku bankowym jest najkorzystniejsza, ponieważ na początku miesiąca jest zawsze mniejsza (przychody z pracy) poza tym istniała możliwość wspomagania się kartami kredytowymi. Aktualna sytuacja zmusza mnie do wykonania ponownie tej samej analizy i zaplanowanie dalszych działań.

Należy pamiętać, że nie wolno (!!!) zwlekać w takiej sytuacji z opracowaniem nowego planu spłaty zaciągniętych zobowiązań!

Jak sądzicie, które rozwiązanie jest najkorzystniejsze? Czy przychodzi wam do głowy jeszcze jakieś inne rozwiązanie?